Ósmy tytuł Mistrza Świata. Jak utrzymałem energię przez siedem dni regat?

W Atenach zdobyłem ósmy tytuł Mistrza Świata w żeglarstwie.

Podczas mistrzostw rozegraliśmy dziesięć wyścigów. Osiem z nich wygrałem, a w dwóch pozostałych zająłem drugie miejsce. To jeden z najlepszych wyników w mojej karierze, ale końcowa tabela nie pokazuje wszystkiego, co było potrzebne, aby taki rezultat osiągnąć.

Za tym sukcesem stoją miesiące treningów, doświadczenie, odpowiednie przygotowanie sprzętu, praca całego zespołu oraz setki decyzji podejmowanych każdego dnia. Równie ważne okazały się jednak elementy, które często pozostają niewidoczne: sen, odżywianie, nawodnienie, regeneracja oraz dobrze zaplanowana suplementacja.

Podczas mistrzostw nie testowałem nowych produktów ani nie szukałem „magicznych” rozwiązań. Korzystałem wyłącznie z tego, co wcześniej wielokrotnie sprawdziło się podczas treningów. Na zawodach najwyższej rangi nie ma miejsca na eksperymenty.

Żeglarstwo stawia wyjątkowe wymagania

Dzień regatowy trwa znacznie dłużej niż sam wyścig.

Najpierw wypływamy na akwen, później czekamy na start, ścigamy się, odpoczywamy pomiędzy wyścigami, a często również długo oczekujemy na wiatr lub decyzje komisji regatowej. W praktyce oznacza to nawet kilka godzin spędzonych na wodzie.

W Atenach dodatkowym wyzwaniem były wysokie temperatury i intensywne słońce. Na łódce nie ma lodówki ani możliwości spokojnego zjedzenia pełnowartościowego posiłku. Wszystko, czego potrzebuję, znajduje się na pontonie trenera i przez wiele godzin pozostaje w nagrzanych torbach.

Dlatego produkty zabierane na wodę muszą spełniać kilka warunków jednocześnie. Powinny być lekkie, odporne na wysoką temperaturę, łatwe do spożycia i zajmować niewiele miejsca.

Liczy się nie tylko skład. Równie ważna jest praktyczność.

Nawodnienie to znacznie więcej niż picie wody

Podczas tych mistrzostw jednym z najważniejszych elementów mojego planu było regularne nawodnienie.

Wysoka temperatura, mocne słońce i wielogodzinny wysiłek powodują utratę nie tylko wody, ale również elektrolitów. Dlatego do bidonów przygotowywałem Mineral Light firmy Inkospor.

Najważniejsza była jednak systematyczność. Nie czekałem, aż poczuję silne pragnienie. Piłem regularnie przez cały czas spędzony na wodzie.

W żeglarstwie odwodnienie nie zawsze objawia się nagłym spadkiem siły. Częściej pierwszym sygnałem jest pogorszenie koncentracji, wolniejsza reakcja lub mniej trafna decyzja. A właśnie pojedyncza decyzja potrafi zdecydować o wyniku całego wyścigu.

Dlatego odpowiednie nawodnienie traktowałem jako jeden z fundamentów utrzymania wysokiej jakości żeglowania przez cały dzień.

Batony, które wytrzymują grecki upał

Pomiędzy wyścigami musiałem regularnie uzupełniać energię. Świetnie sprawdziły się batony energetyczne bez polewy czekoladowej.

To może wydawać się drobiazgiem, ale w praktyce ma ogromne znaczenie. Zwykły baton pokryty czekoladą po kilku godzinach w nagrzanej torbie po prostu się topi.

Batony bez polewy zachowywały odpowiednią konsystencję. Stawały się bardziej miękkie, ale nadal można było je wygodnie zjeść. W takich warunkach sprawdzały się nawet lepiej niż w normalnej temperaturze.

Między wyścigami nie potrzebuję dużego posiłku. Potrzebuję szybkiego źródła energii, które nie obciąży żołądka przed kolejnym startem.

Guarana przed pierwszym startem

Stałym elementem mojego planu była również guarana w fiolkach.

Przed pierwszym wyścigiem wypijałem pół fiolki. Taka ilość najlepiej odpowiadała moim potrzebom i pomagała zwiększyć koncentrację bez przyjmowania pełnej porcji jednorazowo.

Był to schemat wielokrotnie sprawdzony podczas treningów. Nigdy nie sięgam po nowe rozwiązania podczas najważniejszych zawodów.

Każdy organizm reaguje na kofeinę inaczej, dlatego nie jest to uniwersalny model postępowania. Suplementacja powinna być zawsze indywidualnie dopasowana i wcześniej przetestowana.

Żel energetyczny pomiędzy wyścigami

Po pierwszym wyścigu przychodził czas na chwilę odpoczynku, nawodnienie i przygotowanie do kolejnego startu.

To bardzo specyficzny moment. Z jednej strony trzeba obniżyć napięcie, z drugiej – za kilkadziesiąt minut ponownie wejść na najwyższy poziom koncentracji.

W tym czasie korzystałem z żelu energetycznego Inkospor z guaraną. Dostarczał łatwo przyswajalnej energii i pomagał przygotować organizm do kolejnego wysiłku.

Największą zaletą była wygoda. Żel zajmuje niewiele miejsca i można go spożyć dosłownie w kilkanaście sekund.

Nie próbowałem dostarczyć energii na cały dzień jednorazowo. Uzupełniałem ją stopniowo, zgodnie z przebiegiem regat.

Regeneracja zaczyna się zaraz po zejściu z wody

Po ostatnim wyścigu dzień wcale się nie kończył.

Trzeba było zabezpieczyć sprzęt, przeanalizować wyścigi, zjeść, nawodnić się i przygotować do kolejnego dnia.

Jednym z pierwszych kroków był Recovery Drink firmy Inkospor. Nie zastępował normalnego posiłku, ale pozwalał rozpocząć proces regeneracji jeszcze zanim wróciliśmy do hotelu.

Podczas siedmiodniowych mistrzostw każda godzina regeneracji ma znaczenie. Nawet niewielkie opóźnienia kumulują się z dnia na dzień, zwiększając zmęczenie i utrudniając utrzymanie wysokiej dyspozycji.

Dlatego regenerację po zakończeniu wyścigów traktowałem jako pierwszy etap przygotowań do kolejnego dnia rywalizacji.

O zwycięstwie decydują szczegóły

Nie zdobyłem ósmego tytułu Mistrza Świata dzięki jednemu suplementowi, batonowi czy napojowi.

To efekt wielu miesięcy treningów, doświadczenia, przygotowania sprzętu, pracy zespołu oraz konsekwentnej realizacji planu. Suplementacja była jedynie jednym z elementów całego systemu.

Pomagała utrzymywać odpowiednie nawodnienie, dostarczać energię w warunkach, w których trudno o normalny posiłek, wspierała koncentrację podczas kolejnych wyścigów i umożliwiała szybkie rozpoczęcie regeneracji.

Najważniejsze było jednak to, że wszystkie rozwiązania były wcześniej sprawdzone i dopasowane do realnych warunków: wysokiej temperatury, wielu godzin spędzonych na wodzie oraz siedmiu dni nieprzerwanej rywalizacji.

Na najwyższym poziomie sportu zwycięstwa rzadko są efektem jednego spektakularnego elementu. O wyniku najczęściej decyduje suma dobrze wykonanych drobiazgów.

W Atenach jednym z nich było świadome zarządzanie energią, nawodnieniem i regeneracją. Dzięki temu każdego dnia mogłem wracać na wodę gotowy do walki o kolejne zwycięstwo.

Autor: Marcin Rudawski

Warto przeczytać

Postaw na jakość. Trenuj z pełnym zaufaniem.

Kup w sklepie firmowym

PRZEJDŹ DO ZAKUPÓW